piątek, 12 lutego 2010

Learning to Love You More

albo zbliżają się Walę-tynki...
Learning to love you more to zakończony projekt artystyczny polegający na tym, że osoby biorące udział w projekcie (dobrowolnie oczywiście) dokumentowały wykonywane zadania ( których listę przeczytać można na podlinkowanej stronie - archiwum projektu), a z dokumentacji tej powstały wystawy, a nawet książka:
Zadania były/są różne - od "zrób ubranko dziecięce w dorosłym rozmiarze"
do "pożegnaj się".

wtorek, 2 lutego 2010

kolekcjoner rąk


a może rękozbieracz? Sama nie wiem, ale Hand Collector jest strona ciekawą.
Pomysł jest prosty - ludzie z całego świata przysyłają zdjęcia swoich dłoni. Wbrew pozorom jest to ciekawe i oglądanie galerii nie nudzi.
Bo ludzie fantazję mają.
I dobrze.

środa, 27 stycznia 2010

HG














bynajmniej nie o Hugh Granta mi chodzi, ale o pewnego młodego (tak tak), zdolnego i niedocenionego kolażystę z praskich kręgów :-)

Oto kilka jego kolaży z mojej osobistej kolekcji (dzięki, Hubercie!)





środa, 6 stycznia 2010

Postanowienia noworoczne...


A ty? jakie postanowienia noworoczne zrobiłeś w tym roku?
Jeśli nie masz pomysłu, to pomoże ci w tym
New Year's Resolution Generator, bardzo przydatne urządzenie... Np. ja "this year, I will look for the silver lining", cokolwiek by to miało znaczyć :-)

Inny pomysłowy komplet postanowień noworocznych stworzył Andy Babb, zarówno minimaliści, jak i maksymaliści znajdą coś dla siebie...



czwartek, 26 listopada 2009

a tymczasem w cukrze...




"W zeszłym miesiącu Charley powiedział mi:
-Zdaje się, ze nie robisz pomników ani nic innego. Może napiszesz książkę?Ostatnia była napisana trzydzieści pięć lat temu. Czas, żeby ktoś napisał inną książkę.
Potem podrapał się po głowie i powiedział:
-Rany, pamiętam, że to było trzydzieści pięć lat temu, ale nie mogę sobie przypomnieć, o czym to było. Mieli ją kiedyś w tartaku.
- Wiesz, kto ją napisał? – spytałem.
- Nie – odpowiedział. – Ale był taki, jak ty. Nie miał stałego imienia.
Spytałem o czym były te inne książki, te dwadzieścia trzy wcześniejsze, a on powiedział, że ma wrażenie, że jedna z nich była o sowach.
-No tak, o sowach, a jedna była o igłach sosnowych, bardzo nudna, i była jeszcze jedna o Zapomnianych Zakładach, teorie o tym, jak to się zaczęło i skąd się to wzięło. (...)"

Skoro znów o książkach, to natrafiłam na świetne wydawnictwo Nieves ze Szwajcarii, które wydaje ziny i autorskie książki w małych nakładach. O takie:



poniedziałek, 23 listopada 2009

maszyna do kolaży

Dzisiaj będzie znów o kolażach. A raczej o wirtualnych narzędziach do ich tworzenia. Jest kilka takich stron w sieci, gdzie można popróbować swoich sił, a przy okazji dobrze się bawić.
Pierwsze taka maszyna do kolaży znajduje się tu. Szkoda, że nie można zapisywać efektu, bo możliwości maszyny są spore...

Drugie takie miejsce znalazłam w dziecięcej galerii sztuki, czy też National Gallery of Arts i dzieciom na pewno się spodoba.

Tak samo jak narzędzie na stronie Moomah, gdzie stworzone prace można zapisać i ściągnąć.

poniedziałek, 9 listopada 2009

książka, którą chciałabym przeczytać...

i to tylko dlatego, ze zobaczyłam stronę poświęconą tej książce, a w zasadzie lodówce, po której można pisać udając, że to kuchenka...
Sami zobaczcie.


A zdjęcie stąd - okazuje się, że nie tylko mnie zaintrygowała opowieść Mirandy...